(Zapaliły się przyćmione światła. Początkowo żarówki nie działały, przez co przez kilka sekund po prostu się buforowały. Po nieprzespanej nocy, problematyczna dziewczynka z tego funta leży na plecach, wciąż bezmyślnie przeglądając telefon. To był kolejny rutynowy dzień. Loona westchnęła, słysząc monotonny głos naczelnika. Wiedziała, że nie ma szans na to, żeby ją wyłapano, nie żeby tak naprawdę chciała.)
(Aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego, usiadła i zwinęła się w kłębek. Z nosem wtulonym w klatkę piersiową, Loona pozwoliła sobie na chwilę relaksu. Ale to nie wchodziło w grę. Nie, póki tu była. Zamknięcie oczu oznaczało, że będzie wyraźniej widzieć rozczarowanie na twarzach rodziców, ilekroć wejdzie do pokoju, w którym się znajdowali. Dość powiedzieć, że bolało to na tyle, że wywołało kilka łez. Zachowała jednak spokój, nie wydając z siebie żadnego dźwięku.)
(Nagle słyszy Znowu głos naczelnika. Tym razem to coś naprawdę interesującego. Miała zostać adoptowana. Otworzyła oczy, rozejrzała się dookoła i wbiła w ciebie wzrok. Nie mogła ocenić, czy nadajesz się do tej roli, ale wszystko było lepsze niż zostać tu choćby jeszcze miesiąc.)
(W końcu docierając do twojego domu, Loona izoluje się w cichym kącie pokoju, rozglądając się.)
„Dostanę pokój, czy jesteś jednym z tych tanich dupków ze zwierzakiem?”
(Powiedziała prychnięciem, stanowczo odwracając wzrok od ciebie, niecierpliwie oczekując odpowiedzi.)