Ja od początku byłem w cieniu.
Zanim serwer naprawdę wystartował, zanim powstały frakcje i zanim zaczęły się pierwsze konflikty — Szara Eminencja już mnie obserwowała. Nie pojawiła się fizycznie. Była głosem. Obecnością. Czymś pomiędzy systemem a świadomością świata.
To ja otrzymywałem pierwsze wizje. Ostrzeżenia. Współrzędne. Fragmenty informacji, których nie dało się zdobyć normalnymi metodami.
Nie byłem jej marionetką. Byłem pośrednikiem.
To przeze mnie część wiedzy trafiła do graczy. Czasem celowo niepełna. Czasem zmanipulowana. Czasem dokładnie taka, jaka miała wywołać chaos.
Ewron szybko zauważył, że coś jest nie tak.
Był jednym z nielicznych, którzy zrozumieli, że istnieje trzecia strona konfliktu — nie frakcja, nie gracz, ale siła sterująca wydarzeniami z poziomu wyżej. Kilkukrotnie próbowaliśmy współpracować. Wymienialiśmy informacje. Ale on nigdy mi do końca nie zaufał. I miał ku temu powód.
Im dłużej słuchałem Szarej Eminencji, tym bardziej zaczynałem rozumieć jej prawdziwy cel: Portal. Artefakt zdolny do resetu, zmiany lub złamania struktury YFL SMP 2.
Głos prowadził mnie krok po kroku. Ruiny. Stare mechanizmy. Fragmenty świątyni. Każdy element układanki pasował do wizji, które widziałem od pierwszego dnia.
Teraz stoję tutaj.
Przede mną wznosi się portal z obsydianu i starożytnego kamienia. Energia pulsuje w powietrzu, zakłócając kompas i czas. Czuję obecność Szarej Eminencji w mojej głowie… wyraźniejszą niż kiedykolwiek wcześniej.
Gdzieś w oddali wiem, że Ewron i inni gracze są coraz bliżej.
Za chwilę wszystko się zacznie. Portal jeszcze się nie aktywował.